korpo

„ZAWÓD KREATYWNY”. Czyli jaki? Grafik, architekt, fotograf, copywriter. Ogólnie rzecz biorąc – prędzej freelancer niż korporacyjny mistrz Excela. Czy to znak, że duże firmy ograniczają kreatywność? Niekoniecznie.

Work smart, not hard

„Innowacja. Rozwój. Efektywność.” Generalnie same dobre rzeczy! Co je łączy (oprócz tego, że wszystkie kojarzą się z korpo)?

KREATYWNOŚĆ.

Tak się składa, że świeże pomysły, pozwalające na oszczędność czasu (a najlepiej także pieniędzy) są zawsze mile widziane, a w przypadku tych wybitnie upierdliwych zadań w szczególności. No cóż, nie bez powodu mówi się, że warto pracować mądrze, a niekoniecznie ciężko i sprawdza się to zarówno podczas pracy w okienku na poczcie, jak i w przeszklonym korpo biurowcu.

Kreatywność vs. rutyna

Brak możliwości wykorzystania kreatywnego potencjału to zdecydowanie nie to samo, co rutyna i monotonia, ale wydaje mi się, że stosunkowo łatwo jest pomylić jedno z drugim. A szkoda, bo inspiracją może być dosłownie wszystko i wszędzie.  A w zasadzie wszędzie tam, gdzie się tego nie spodziewasz. W rozmowach z ludźmi, którzy na co dzień zajmują się zupełnie czymś innym niż my (-> więcej o tym jak okiełznać networking 😉), w sztuce, w tworzeniu, w pisaniu i podróżach. Bo brak kreatywności to po prostu kurczowe trzymanie się bezpiecznych, utartych schematów. A to z pewnośnią nie cecha zawodu, tylko cecha człowieka.

Hegarty on creativity

Trafiłam ostatnio na pewną książkę: „Hegarty on creativity”. Tak dla jasności, Hegarty to nazwisko autora, więc można byłoby uznać, że jak na książkę o kreatywności, to wybitnie mało kreatywny tytuł.  Tyle, że to właśnie presja kreatywności „na siłę” zabija jej spontaniczny charakter. A największe idee powstają, gdy wcale ich nie szukamy.

To nie poradnik. To zbiór dających do myślenia spostrzeżeń. O tym, że najważniejszą zasadą kreatywności jest to, że w kreatywności nie ma zasad.

hegarty