work life2

„Work- life balance” – no przecież powinni to ze słownika wyrzucić! Z pierwszej lepszej książki do mikroekonomii możemy się dowiedzieć, że konsumenci dzielą swój czas pomiędzy pracę a wypoczynek w określonych proporcjach. Właśnie! Nawet w podręcznikach dla przyszłych korposzczurów mamy podział na pracę i czas wolny, a nie na pracę i życie.

Generalnie jeśli chodzi o postrzeganie tego, jaką rolę pełni kariera zawodowa podejścia są dwa-  jedno gorsze od drugiego.

Pracuję, żeby żyć

Takie założenie może prowadzić jedynie do wniosku, że każdego dnia marnujemy co najmniej 8 godzin wykonując czynności, które nie przynoszą nam żadnej satysfakcji, a są tylko koniecznością i środkiem do celu. Czas przecieka nam przez palce, bo wiecznie czekamy na urlop, na weekend, na święta.  Co zatem z tym zrobić? Nie chodzi tu o rozwiązania w (ex)prezydenckim stylu „jak Ci się nie podoba Twoja praca, to ją zmień”. Może faktycznie codzienne wypełnianie 30 identycznych tabelek w Excelu nie jest fascynujące. Dlatego zastanów się, co lubisz w swojej pracy i skup się na tym. Fajna atmosfera i dobra kawa to też nienajgorsze motywatory.

Żyję, żeby pracować

O ile poprzednia opcja nie przewiduje samorealizacji poprzez pracę, tutaj jest jej aż za dużo. Bez względu na to, czy chodzi o karierę, pasję, przyjaźnie czy związki, zawsze istnieje ryzyko, że coś pójdzie nie tak. Nigdy nie mów o żadnej z tych rzeczy „to jest dla mnie wszystkim”, bo na ewentualnym zakręcie się nie ogarniesz. Zresztą nudnych i monotematycznych ludzi i tak nikt nie lubi.

John Lennon, jak się domyślam, za dużo czasu w korporacji nie spędził, ale jego

„Life is what happens while you are busy making other plans”

całkiem dobrze odnosi się do tego, o czym mówię. Praca to część życia. Ważna, ale wciąż tylko jedna z wielu.

Zatem mamy pracę i mamy czas wolny. Zarówno bez jednego, jak i bez drugiego w końcu można dostać pierdolca, w związku z czym obie te kwestie należy odpowiednio rozdzielić, zorganizować i jak najlepiej wykorzystać.

Jak więc nie powinien wyglądać dobrze zorganizowany dzień?  X przychodzi do pracy, dwie pierwsze godziny spędza na: robieniu kawy, wydłużających się w nieskończoność przerwach na fajkę, zapuszczaniu się w internety ze szczególnym uwzględnieniem siedzenia na fejsie. Po jakimś czasie X stwierdza, że nadeszła pora na lunch i wybiera się do knajpy, najlepiej tej 5 ulic dalej, gdzie trzeba czekać  100 lat na zamówienie. Przychodzi 17 i trzeba zostać po godzinach, bo praca taka ciężka, tyle obowiązków i X się nie wyrabia.

Skup się na tym co robisz.

I odwrotnie- nie daj sobie wejść na głowę, kiedy ktoś przychodzi z „asap” prośbą o 16:59, nie loguj się na służbową pocztę z prywatnego telefonu, znajdź sobie ciekawsze tematy do rozmowy ze znajomymi niż praca, nie myśl o służbowych obowiązkach przed zaśnięciem, a już pod żadnym pozorem nie zabieraj niedokończonej roboty do domu.

Szanujmy swój czas.

Chcesz być na bieżąco z moimi nowymi wpisami? Polub fanpage corporedhead na Facebooku.