DSC02477x
Dla wielu początek listopada był momentem nietypowego i lekko przypałowego postanowienia o zapuszczeniu bujnych wąsów. Z pierwotnych planów wymyślnych stylizacji w stylu Salvadora Dali niewiele pozostało. Niemniej jednak brawa dla tych, którzy wytrwali do końca. Po co to wszystko?

Akcja Movember – o co w tym chodzi?

Osobiście jestem zdania, że świat stałby się piękniejszy, gdyby reguły gry dopuszczały także zarost o długości, którą można określić jako “już nie drapie, ale to jeszcze nie broda”, która jest w moim przekonaniu absolutnym ideałem. No cóż, zasady to zasady… niech będą już te wąsy.
Historia całej akcji sięga 2003r., jednak w Polsce dopiero od niedawna zyskuje ona na popularności. Oto jak działało to w moim korpo: dziewczyny obstawiały dowolną kwotę na to, że wybrany przez nie kolega z pracy wytrwa w całomiesięcznym postanowieniu zapuszczenia wąsów. Naszym partnerem był Google, który podwoił całą zebraną w ten sposób sumę, przekazując ją na konto fundacji zajmującej się profilaktyką i leczeniem męskich nowotworów.

Movember Grand Finale

Google zaprosił nas także na finał akcji do swojego biura.
DSC02482xxxxxx

Podczas krótkiej prelekcji poznaliśmy podstawowe fakty na temat nowotworów u facetów – wszystko przedstawione w przystępny sposób i bez zbędnego straszenia. (A zawsze mówiłam, że nie powinno się nosić telefonu w kieszeni spodni, ale nikt mi nie wierzył!)

Chętni mogli skorzystać z usług profesjonalnego golibrody. Od czasu obejrzenia filmu Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street jakoś nie mam zaufania do przedstawicieli tego zawodu, ale Pan Benek wydawał się ok.
DSC02485xxx

A na koniec film, który ma zachęcić Panów do badań. Ale czy zachęca, to ja taka pewna nie jestem… Po co więc to wszystko? Dla jaj! Dosłownie i w przenośni. Na pewno nie zaszkodzi 🙂

Chcesz być na bieżąco z moimi nowymi wpisami? Polub fanpage corporedhead na Facebooku.