rysowanie
Nie tak dawno, a konkretnie w ubiegły wtorek wybrałam się na organizowany przez Warsaw Business Network/  Warsaw Social warsztat dotyczący myślenia wizualnego prowadzony przez Klaudię Tolman.

Czego się spodziewałam?

Kilku wskazówek, dotyczących graficznego przedstawiania swoich myśli czy też “notowania” za pomocą obrazów. Jak się okazało – nie była to jednak część najważniejsza. Pasja Klaudii do rysowania jest nie do opisania, a musicie wiedzieć, że to cenię u innych bardziej niż przykładowo fakt zarobienia pierwszego miliona w wieku 14 lat. Uświadomiliśmy sobie i przetestowaliśmy empirycznie, że rysować może każdy.

Wizualny dziennik

Najbardziej spodobał mi się pomysł prowadzenia rysunkowego dziennika, ilustrującego rzeczy, które robiliśmy danego dnia. Można byłoby pomyśleć „Hm… Biuro, dom, Facebook – co tu rysować?”. Ale przecież nie chodzi o to, żeby upamiętniać tylko te przełomowe momenty. W sumie to banał, ale na dłuższą metę bardziej cieszą drobne przyjemności niż zakup drogiego samochodu czy wygrana na loterii. Do luksusu można się przyzwyczaić i po jakimś czasie po prostu nie robi na nas wrażenia. Dziennik Klaudii był wypełniony właśnie takimi drobnymi rzeczami, a patrząc na nie wszystkie razem miałam wrażenie „Wow – ale fajny dzień!”

Nie wiem jeszcze, czy będę prowadzić mój graficzny dziennik regularnie, ale postanowiłam spróbować – na przykładzie kolejnego, nadchodzącego po szkoleniu dnia. Złożyło się tak, że był to 21 lipca, środa – dzień moich urodzin, więc moje zadanie było w tym przypadku trochę ułatwione.

bday

No cóż… efekty jakie są, każdy widzi 😉 Okazuje się jednak, że takie wieczorne rysowanie na koniec dnia to nie tylko chwila relaksu, ale także czas na refleksję nad mijającym dniem i tym, co nas podczas niego spotkało. Dlatego właśnie myślę, że warto przynajmniej spróbować.

A na koniec praktyczna wskazówka: oczywistym wydaje się, że robienie notatek czy przedstawienie treści jednocześnie w formie graficznej i tekstowej może dawać lepsze efekty w aspekcie zapamiętywania. Zaskakującym dla mnie wnioskiem jest jednak to, że osoby, które podczas wykładu lub konferencji po prostu szkicują sobie na kartce coś kompletnie nie związanego z tematem, zapamiętują prawie o 30% więcej informacji. Czyli wychodzi na to, że szkicowanie podczas działowego spotkania karykaturalnej laleczki voodoo do złudzenia przypominającej szefa niesie ze sobą same korzyści i nikt nie może mieć o to do nas pretensji…