DSC_0711xx3

Szafa mi się co prawda nie zamyka, ale nie mam się w co ubrać. Tego problemu nikomu chyba tłumaczyć nie trzeba. W każdym razie, postanowiłam dzisiaj po drodze zahaczyć o Złote, żeby uzupełnić braki w mojej garderobie, które spędzają mi sen z powiek. I ufff… gdzieś w rogu nieśmiało wyłaniają się pierwsze nowe kolekcje. Dlaczego nie lubię wyprzedaży? Aby to wyjaśnić, posłużę się moją autorską segmentacją produktów.

Brzydkie, ale tanie

Kategoria obejmująca 90% oferty sieciówek. Skoro mijałaś tę samą kieckę na wieszaku przez 3 miesiące i nikt jej nie chciał, wniosek jest jeden: jest brzydka. Myślę, że w procesie ewolucji stało się to całkiem niedawno, ale okazuje się, że wystarczy czerwona płachta z napisem SALE, aby obudzić pierwotne instynkty. Walka trwa – do ostatniego złamanego paznokcia (Twojego lub tej dziwki, która ukradła Twoją bluzkę).

Na otarcie łez

Czyli te „trochę za drogie”. Typ ciuchów tak zajebistych, że przymierzasz je podczas każdych zakupów (względnie prowadzisz codzienną walkę z samą sobą kompulsywnie przeglądając je na Zalando). Może się zdarzyć, że w końcu się złamiesz – prawdopodobnie na poprawę humoru, bo miałaś zły dzień, bo rzucił Cię facet lub zdechł Ci chomik. Zakładając jednak, że wykażesz się ponadprzeciętną siłą woli i asertywnością, te ciuchy i tak nie przetrwają do wyprzedaży (no chyba, że w rozmiarze słonicy Erny z zoo na Pradze).

I tak w ch*j drogie

Oczywiście można uznać, że torebka Chanel jest lepszej jakości niż torebka ze zwykłej sieciówki, ale chyba nie kilkadziesiąt razy! Załóżmy zatem, że przyszłoby Ci do głowy zainwestowanie miesięcznej pensji w iluzoryczny awans do wyższych sfer poprzez zakup wspomnianej torebki. Teraz opcje są dwie:

  • „No przecież mnie stać” – I co? Nagle mamy wyprzedaż i jakaś gówniara kupuje Twoją torebką „30% off”, marka traci prestiż, a przy okazji Ty też.
  • „Najwyżej przez miesiąc nie będę jeść” – Może się wybijesz wśród koleżanek- ignorantek, ale prawdziwe miłośniczki luksusowych marek znają ich portfolio produktów na pamięć i dobrze wiedzą, że Twoja torebka jest z wyprzedaży, a nie daj Boże z zeszłego sezonu, w dodatku z outletu.

I jeszcze to poczucie, że zaraz się skończy, że jutro nie będzie i że promocja tylko na weekend. A podobno konsumenci teraz tacy świadomi i stare chwyty już nie działają.

Chcesz być na bieżąco z moimi nowymi wpisami? Polub fanpage corporedhead na Facebooku.