stazysta2

Eustachy jest stażystą. Całkiem ogarnięty chłopak. Na trzecim roku stwierdził, że pora na korpo. Wiedział, że żeby dostać się do tych największych powinien uczyć się makr w Excelu już od przedszkola. Za późno. Dlatego celował w te średnie. Podpisał umowę, ale nie wiedział, co ma o tym wszystkim myśleć. Niektórzy straszyli go ciągłym parzeniem kawy dla szefa, a inni z kolei niekończącymi się nadgodzinami.

Zatem jak jest naprawdę?

Kawy robić nie musiał. W sumie do tej pory nie wiadomo, czy to wyraz szacunku ze strony współpracowników, czy braku zaufania, że Eustachy jest w stanie zrobić podwójne latte z mlekiem sojowym i puszystą, nieopadającą pianką. W każdym razie kawy nie robił i w ten sposób pierwszy punkt na jego liście okazał się mitem.

Eustachy wiedział, że jest tam tylko na chwilę i miał takie wrażenie, że nie pracuje „z nimi” tylko „dla nich” i że nie traktują go poważnie. O tym, że obecność Eustachego jest tylko tymczasowa wiedział także jego szef Zbigniew, który miał własnych obowiązków od zajebania. Trochę się z tego zrobiło błędne koło, bo Zbigniew nie miał czasu tłumaczyć Eustachemu nowych zadań, a nie miał czasu bo Eustachy nie umiał go w tych zadaniach odciążyć.

Dlatego Eustachy wykonywał głównie zadania powtarzalne – przepisywał dane z tabelki do tabelki, sprawdzał literówki i robił miliardy screenów do raportów dla Zbigniewa, ale z tych screenów to akurat nic nie rozumiał. Oczywiście czasem trafiło się coś ciekawszego i nauczył się całkiem sporo. Zbigniew pokazał mu kilka fajnych sztuczek, które znacznie przyspieszały pracę, ale wciąż było to poczucie, że mógłby więcej. Parę razy powinęła mu się noga, ale mu się upiekło, bo w końcu jest tylko stażystą.

Eustachy jest dobrym obserwatorem. Ogarnął jak wygląda korpo od wewnątrz, dowiedział się czego musi się jeszcze douczyć i nawet wizja kolejnej rozmowy o pracę już go nie przerażała, bo miał świadomość czego się spodziewać. Nawet się nauczył, jak zgrabnie przedstawić swoje obowiązki w CV, bo co jak co, ale kilka chwil na rynku pracy wystarczy, aby nauczyć się zgrabnych określeń i eufemizmów.

Drogi Stażysto,

Nowy pracownik to inwestycja, więc nie miej pretensji do szefów, że nie poświęcają Ci 100% uwagi wiedząc, że za miesiąc Cię tam nie będzie.

Doceń to, że komuś chce się tłumaczyć oczywiste dla niego rzeczy, a nawet przy tym się stara, żeby nie było widać, że uważa Twoje możliwości intelektualne za wątpliwe. Na stażach czasem szału nie ma i dupy nie urywa, ale zawsze się czegoś nauczysz.

Nigdy nie myśl, że to „tylko staż”, podejdź do sprawy poważnie i porządnie przygotuj się na rozmowę. Każdy od czegoś zaczynał.

Szanowny Szefie Stażysty,

Stażysta to jedyny pracownik, któremu możesz dać zadanie po to, żeby mu się nie nudziło, a nie dlatego, że ciśnie Was target. Nie podcinaj mu skrzydeł, bo nie musisz.

Mimo, że ludzką rzeczą jest nie przywiązywać się do tego, co tymczasowe, nie pomijaj go w zaproszeniach na „pracowe” piwo, czy wspólny lunch.

Eustachy oczywiście nie istnieje. Jest kompilacją utworzoną na podstawie obserwacji kilku osób przy HRowym wsparciu. A szkoda, bo miał chłopak potencjał.

Chcesz być na bieżąco z moimi nowymi wpisami? Polub fanpage corporedhead na Facebooku.