x

Nie ma się w co ubrać na Wigilię, prezenty niekupione, a galerie zapchane ludźmi, trzeba przygotować furę jedzenia (a co gorsza będziemy MUSIELI je żreć przez parę dni do oporu, a dupa rośnie). Taka nasza świąteczna martyrologia. A ja Wam powiem, że mi wcale nie przeszkadza „Last Christmas” na każdym kroku, nie nudzi mnie Kevin, a choinka może sobie stać nawet do Wielkanocy. Dlatego postanowiłam przygotować dla Was świąteczny wpis. Dobra, gotować nie umiem, a ozdoby świąteczne DIY w moim wykonaniu świetnie wpasowałyby się w świąteczny kiermasz ozdób przygotowanych przez przedszkolaków. To ja może lepiej opowiem o świątecznych wyzwaniach dla zapracowanych.

Zrobione jest lepsze od doskonałego

Kilka dni „wolnego” w okolicach Świąt i wpadamy z deszczu pod rynnę, gdzie naszym nowym KPI staje się liczba ulepionych uszek i odpowiedni project management w zakresie implementacji efektywnego systemu zmywania. Dlatego warto zrobić sobie listę priorytetów. Oczywiście nie chodzi o to, żeby serwować gościom barszcz czerwony z torebki, ale czy na pewno świąteczne porządki muszą obejmować sprzątanie piwnicy, strychu i garażu?

Korpo nawyki a Święta

Dla tych, którzy podchodzą do Świąt w sposób zadaniowy, krótki poradnik o tym, jak to zrobić, żeby się nie napracować.

– time management – pod żadnym pozorem nie stójcie w supermarketowych kolejkach, od tego mamy zakupy online z dowozem. Outsourcing wyboru sera do sernika ze sklepowej półki zaoszczędzi mnóstwo czasu. Dobrym pomysłem jest też internetowy zakup prezentów dla najbliższych.

– zarządzanie zasobami ludzkimi – co łączy narzekającą kurę domową i złego managera? Brak umiejętności delegowania obowiązków i założenie, że lepiej padać z przepracowania niż marnować czas na coaching mniej doświadczonej siły roboczej (z pieczenia makowców na przykład). W końcu i tak my zrobimy to lepiej.

– planowanie budżetu – niby każdy wie, że to tylko marketing, a mimo wszystko łatwo łapiemy się w zakupowe pułapki – kupujemy swetry z motywem reniferów, foremki do pierniczków w kształcie choinek i ubieramy nasze iPhony w mikołajowe etui. Tym sposobem świąteczne wydatki wymykają się spod kontroli, a tak naprawdę kupujemy rzeczy, które przez cały rok będą obrastać kurzem na dnie szafy. I oto kolejne pole do wykorzystania korporacyjnych umiejętności w zarządzaniu budżetami.

Jak zaplanować świąteczne wydatki?

Ok, już nie będę sugerować żeby robić to w Excelu…

  1. Ustal całkowity maksymalny budżet na organizację Świąt, którego nie możesz przekroczyć pod żadnym pozorem.
  2. Podziel świąteczne wydatki na kategorie np. prezenty, dekoracje, przygotowanie potraw itp.
  3. Podziel każdą z list na pozycje priorytetowe i opcjonalne.
  4. Oszacuj koszt pozycji priorytetowych.
  5. Odłóż listę na jeden dzień.
  6. Wymień z pamięci pozycje z listy „opcjonalne”.
  7. Wykreśl pozycje, których nie pamiętasz – nie są Ci potrzebne.
  8. Rozdziel pozostały budżet pomiędzy pozycje opcjonalne. Nie kupuj rzeczy, które nie znajdują się na liście.

Firmowy śledzik

Zanim przyjdą święta jest jeszcze jedna rzecz do odhaczenia na checkliście – firmowa wigilia. Ogólnie moja imprezowa filozofia opiera się na przekonaniu, że zabawa na siłę, „bo tak wypada” jest największym koszmarem. Jednak muszę przyznać, że moja tegoroczna firmowa impreza świąteczna była świetna. Jeśli jednak jest to coś, czego szczerze nie znosisz, polecam metodę przypominającą depilację woskiem – „raz a dobrze, szybko i głowy” (nie, to nie jest reklama Veet). Zamiast siedzieć ze znudzoną miną przez cały wieczór, wpadnij na godzinę, z entuzjazmem wypytaj wszystkich o świąteczne i sylwestrowe plany, przepisy na pierniczki i lokalne tradycje and you’re free to go.

A na koniec wszystkim perfekcjonistom życzę dystansu do krzywo ulepionych uszek i zakalcowatych serników i czerpania przyjemności także z tego, co nieidealne.

maly

Chcesz być na bieżąco z moimi nowymi wpisami? Polub fanpage corporedhead na Facebooku.