dt86cdoh-x4-anja-px

Mogłoby się wydawać, że odpuszczanie jest dla mięczaków. To nieprawda. Bo odpuszczanie i poddawanie się to nie to samo. I na takim właśnie założeniu opierają się moje 3 noworoczne postanowienia.

Utopione koszty

Wycofanie się z tego, w co zainwestowaliśmy czas, wysiłek czy pieniądze wymaga przyznania się przed sobą, że nie mieliśmy racji, że zmarnowaliśmy czas, że trzeba zacząć wszystko od nowa. Nie do końca. Zmieniają się zarówno sytuacje, ludzie, jak i my sami. Najlepszy wybór może się z czasem zdezaktualizować, ale żadne doświadczenie nie jest stratą czasu, o ile chroni przed podobnymi błędami w przyszłości. „Koszty utopione są utopione” – to jedyna mądrość, która została mi w głowie z zajęć z rachunkowości. Odpuszczanie to nie słabość, ale sztuka i umiejętność podjęcia ryzyka związanego ze zmianą celu.

Postanowienie 1: Unikać kolejnych decyzji w niewłaściwym kierunku tylko ze względu na wcześniejsze poświęcenia i włożony wysiłek.

Wyżej dupy nie podskoczysz

Musicie wiedzieć (a może już zauważyliście), że jestem mistrzynią w nakręcaniu samej siebie w kwestii tego, co może się potencjalnie nie udać. Jednak notoryczne próby zbawiania świata i naprawiania tego, nad czym kompletnie nie ma się kontroli to recepta na katastrofę (i jestem skłonna zaryzykować stwierdzenie, że ma to zastosowanie w każdej dziedzinie życia).

Postanowienie 2: Nie robić tak 😉 i przyjąć do wiadomości, że nie na wszystko w życiu ma się wpływ.

Inwestuj tylko w to, co jest tego warte

Oczywiście warto stawiać sobie cele, uczyć się nowych umiejętności i odkrywać nowe dziedziny. Spójrzcie chociażby na moje wcześniejsze wpisy na tematy, takie jak samodzielna nauka języków czy inspirujące wykłady i kursy online. Sęk w tym, żeby nauczyć koncentrować się na tych obszarach, które faktycznie są tego warte – bez przesady i bez fanatyzmu. „Cheat meal” nikogo jeszcze nie zabił, jeden niedotrzymany deadline raczej też nie. Wierzę, że szczęście nie zależy ani od ilości zrobionych nadgodzin ani od wyciśniętych powtórzeń na siłowni.
Po sieci krąży taka anegdota o małżeństwie staruszków, którzy zapytani o receptę na długie wspólne życie odpowiadają, że „kiedyś zepsute rzeczy się naprawiało, a nie wyrzucało”. Ładne, ale to banał.

Postanowienie 3: Naprawiać, angażować się i starać, ale tylko o to, o co faktycznie warto. Niestety rozróżnienie tego to nie lada sztuka.