buty

Każdego roku wypada kilka takich okazji jak Sylwester, długie weekendy czy wreszcie sezon urlopowy, kiedy to wszyscy wokół wiedzą najlepiej, co powinieneś wtedy robić. Są niesamowicie zdziwieni, jeśli robisz coś innego niż to, co mieści się w ich szablonach przeznaczonych na te okazje. Jak to w ogóle możliwe, że ludzie bywają bardziej zmęczeni po wakacjach niż przed, a zaległe dni urlopowe potrafią chomikować latami, jakby to był jakiś przykry obowiązek? A przede wszystkim – czy da się to zmienić?

Nie daj sobie nikomu wmówić, co masz robić na urlopie

„Cały tydzień będziesz się smażyć na plaży?” „Masz wolne, a Ty siedzisz i seriale oglądasz?”. „To może chociaż ugotuj sobie coś porządnego, skoro masz teraz tyle wolnego”. „Nie? To może chociaż impreza do rana?” Urlopy są po to, żeby odpoczywać. Dokładnie w taki sposób, w jaki masz ochotę. Podobnie, plan podróży to nie checklista do wypełnienia. Nic się nie stanie jeśli na miejscu jednak okaże się, że nie masz ochoty na wizytę w przypisanym na ten dzień muzeum historii sedesów (New Delhi) czy  też muzeum penisów (Islandia). To Twój urlop i nikt Cię nie będzie z niego rozliczać. Podczas mojego zeszłotygodniowego pobytu nad morzem nie robiłam kompletnie nic. I bardzo mi się to podobało.

Unikanie szoków

Gwałtowne przejścia między work mode a urlopem to nic dobrego – w żadną stronę. Zarówno bieg z walizką  na lotnisko prosto z pracy, jak i powroty w niedzielę w środku nocy to koszmar.

Sprzątanie pracowego syfu przed wyjazdem

W większości urlopowych poradników znajdziecie wskazówki dotyczące domknięcia wszystkich zawodowych spraw przed urlopem. Fakt, byłoby idealnie. Biurowa rzeczywistość jednak bardzo rzadko pozwala na taki luksus. Może jeszcze kiedyś się pozytywnie zaskoczę, jednak do tej pory nie doświadczyłam takiego momentu „Ok. Zrobiłam już wszystko i teraz nic mnie nie zaskoczy”. Wszystkiego nie ogarniesz. Ale na pewno jesteś w stanie ogarnąć tyle, żeby pod Twoją nieobecność nie zawalił się świat. Zrób to.

Urlop porcjowany

Osobiście jestem zwolenniczką podziału urlopowych dni pomiędzy kilka krótszych wypadów kosztem jednego dłuższego wyjazdu. Takie rozwiązanie pomaga zmniejszyć  ryzyko, że podczas Twojej nieobecności wytworzą się takie fakapy, że się nie wygrzebiesz. Poza tym, z urlopami jest tak, jak z wieloma fajnymi rzeczami w życiu. Czekasz… już za chwilę, już za moment… a zanim się obejrzysz wszystko się kończy. Życie nie ma sensu, praca nie ma sensu, no future. I w takiej sytuacji najlepszym rozwiązaniem jest znaleźć sobie coś nowego, na co warto czekać – taki kolejny mini urlop na przykład.

Nie jedź na urlop z osobami, które wzbudzają żądzę mordu

Dobre towarzystwo to podstawa – zarówno w przypadku wakacji na Malediwach, jak i wypadu na działkę do cioci. W życiu może i przeciwieństwa się przyciągają – na wakacjach mogą się pozabijać.