dsc03705ostchz
Pisałam już o rekrutacji, o podrasowaniu profilu na LinkedIn i podnoszeniu kwalifikacji domowymi sposobami. Jak się zapewne domyślacie, te wpisy nie były przypadkowe. Oficjalnie mogę Wam teraz powiedzieć, że miesiąc temu zaczęłam pracę w nowej firmie. Nie da się ukryć, że zmiana pracy jest z natury stresująca, nawet jeśli jest to zmiana na lepsze i nawet jeśli robiliśmy to już wiele razy. Poniżej kilka wskazówek, które pomogły mi przetrwać pierwsze tygodnie.

Mistrz obserwacji

Nowa praca to wielka niewiadoma. Dlatego pierwsze, trochę luźniejsze dni warto poświęcić na uważną obserwację tego, jak wygląda praca w firmie, pod każdym względem. Warto przyjrzeć się pracy zespołu „w akcji”, żeby lepiej poznać swoje obowiązki. Ale to nie wszystko. Ba – w zasadzie to nawet nie jest najważniejsze. Ale… W którym ekspresie jest lepsza kawa? Czy podarte spodnie wpisują się w dress code? Gdzie pójść na lunch, żeby się nie otruć?

Pierwsze tygodnie to ogrom informacji. Nawet jeśli niektóre wydają się kompletnym bullshitem (BHP), nigdy nie wiadomo, kiedy mogą się przydać (wbrew pozorom gniazdko elektryczne utopione w kawie to wcale nie ewenement).

Pogromca Outlooka

Burdelowi łatwiej zapobiec niż go potem posprzątać. Ta zasada jest zdecydowanie uniwersalna. Dlatego już na zapas utworzyłam sobie na kompie logiczne (no przynajmniej dla mnie) foldery dotyczące różnych obszarów, którymi będę się zajmować. Outlooka nienawidzę, ale niestety czasem nie ma przed nim ucieczki. Tutaj podobnie – wcześniej ustawione rozsądne reguły mogą uratować przed utonięciem w mailach.

Nie musisz wiedzieć wszystkiego

Każdy był kiedyś „nowy” i każdy kiedyś nie ogarniał. Nie bój się pytać (oczywiście w granicach rozsądku), a podczas pierwszych dni zorientuj się, do kogo uderzać z poszczególnymi tematami. Ludzie, którzy pracują tam dłużej mogą uczynić Twoje życie łatwiejszym. Nie popełniaj własnych błędów, kiedy można uczyć się na czyichś.

Kiedy nowa praca znacznie różni się od poprzednich, mogłoby się wydawać, że zaczynamy wszystko od zera. Moim zdaniem to nieprawda. Wszystkie wcześniejsze doświadczenia (lepsze i gorsze) wpływają na to, jak radzimy sobie w nowej pracy. A zmiany to naturalna kolej rzeczy, więc nie ma sensu się ich bać.